Blog > Komentarze do wpisu

Poczta zastępcza

BBC wylicza 8 sposobów na radzenie sobie ze strajkiem pocztowców, który jeszcze - choć z przerwami - trochę potrwa. Ja bym dodała jeszcze jeden, oprócz taksówki, gołębia pocztowego, poczty prawniczej i paru innych - pocztę rakietową. Wystarczy ustawić bazookę w oknie, skierować do celu, załadować pocisk wypełniony listami i już. (No, może warto najpierw uprzedzić odbiorcę na tyle wcześnie, żeby zdążył otworzyć okno).

Pierwszy raz wysyłano listy w pocisku w 1902 ze statku na ląd Fiji. Następni w niespełna trzydzieści lat później byli Austriacy. Mieli nawet kilka udanych wystrzeleń o czym zapewne wiedzą filateliści, bo wydano z tej okazji 79 kartek pocztowych z napisem 'leciała pociskiem rakietowym' i okolicznościowym znaczkiem. Mniej więcej w tym samym czasie Niemiec Gerhard Zucker zainteresował się tematem i przez lata próbował - bezskutecznie - wysyłać pocztę pociskami na proch. Zucker był zdaje się lepszym oszustem, niż konstruktorem - pełny opis jego prób zostania listonoszem można (po angielsku) przeczytać tutaj.

Urokowi pomysłu nie oparła się i poczta amerykańska :
8 czerwca 1959 w przedsięwzięciu 'o historycznym znaczeniu dla ludzi na całym świecie' wojskowa łódź podwodna U.S.S. Barbero wystrzeliła z Pomocniczej Jednostki Powietrznej Marynarki w Mayport na Florydzie pocisk kierowany, zawierający trzy tysiące listów. "Zanim człowiek sięgnie Księżyca" - jak powiedział jeden z oficjeli - "poczta będzie dostarczana w ciągu kilku godzin przez pociski kierowane z Nowego Jorku do Kalifornii, Wielkiej Brytanii, Indii czy Australii"
Nic z tych planów nie wyszło. Wydaje się, że jedyne miejsce na świecie, w którym poczta rakietowa osiągnęła jako takie sukcesy (o ile sukcesem można nazwać dostarczenie do celu pustej, okolicznosciowej koperty) są Indie. To tam odbyło około 80 transportów, które nie rozleciały się w powietrzu. Z tej samej technologii, opracowanej przez Stephena Smith'a korzystała również Australia. (Filateliści mogą zechcieć zajrzeć tutaj).

Może warto odświeżyć pomysł? Chociaż... Spójrzmy prawdzie w oczy - co dostarcza nam poczta? Rachunki? Reklamy? Wyciagi z banku? Czyż życie nie jest piękniejsze bez nich?
wtorek, 09 października 2007, vierablu

Polecane wpisy

  • Jorge Lewinsky

    Natknęłam się dziś w The Times (wydanie niedzisiejsze) na wspomnienie o zmarłym 31 stycznia fotografie o nazwisku Jorge Lewinski . Tak, urodzony w Polsce 1921 r

  • Opodatkowanie dochodów niewykonalne

    J. R. McCulloch, statystyk i ekonomista, pierwszy profesor ekonomii politycznej na londyńskim uniwerytecie, dla siódmego wydania Encyclopeadia Britannica (1830

  • Strojenie się w piórka

    Zdjęcie zamieszczone w ostatnim numerze BBC History Magazine, podpisane Sir Philip Mitchell, Gubernator Kenii, wita afrykańskich wodzów podczas królewskiej wizy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
andsol-br
2007/10/10 03:22:26
Vierablu, ale bazuki na ramieniu nigdy nie oparłaś i pocisku nie odpaliłaś, prawda? Nie musisz odpowiadać, rzecz jest oczywista. Zachęcam Cię do wyśmienitej zabawy: poproś kogoś ze znajomych, żeby odpalił jeden strzał, stój 10 m obok niego i patrz do TYŁU, nie do przodu. I wtedy będziesz wiedziała co mnie pognało do napisania tych słów.
-
Gość: Joanna, *.bredband.comhem.se
2007/10/14 21:03:29
to prawda, dostajemy coraz mniej pocztowek od znajomych i przyjaciol na wakacjach. Zachowalam wszystkie listy ktore dostalam od corki kiedy byla exchange student w Australii.
-
2007/10/14 22:58:09
Ja przechowuje wszystkie pocztowki, jakie kiedykolwiek dostalam. Pokaze wnukom, jak kiedys ludzie sie ze soba komunikowali :)
Join My Community at MyBloglog! Add to Technorati Favorites