Blog > Komentarze do wpisu

Zniknięcie kurczaków

W ostatnich tygodniach dwaj znani kucharze, prowadzący na antenie brytyjskiej telewizji liczne programy poświęcone gotowaniu, zabrali się za pokazanie publiczności całej prawdy o kurczakach z farm. Ponoć (nie widziałam, obejrzany przed laty film o kurzych fermach śni mi się po nocach do dziś) Hugh Fearnley-Whittingstall nawet się przed kamerami rozpłakał. Jamie Oliver pokazał zgromadzonym w studio gościom cały proces "od jajka do kurczaka".

Brytyjczycy są wstrząśnięci. Kurczaki nie schodzą z pierwszych stron gazet. Dziś w sklepie zobaczyłam efekt tych programów i związanych z nimi dyskusji. Na zdjęciu poniżej widać, że półki z kurczakami z farm są pełne, półki z kurczakami free range a więc hodowanymi na powietrzu, gdzie mogą swobodnie chodzić są puste. Do ubiegłego tygodnia było odwrotnie. Dziś farmerzy hodujący szczęśliwe kury mówią, że zamówienia im wzrosły o 25%.



Podobna historia rozegrała się na Wyspach przed prawie 25 laty z cielęciną. Wstrząśnięty warunkami, w jakich hodowano cielęta na mięso, fundator organizacji Compassion in World Farming Peter Roberts wytoczył proces jednej z farm w Sussex. Proces odbił się szerokim echem w prasie i w końcu rząd (po sześciu latach, w 1990) zakazał używania spornych boksów, w których zwierzęta nie mogły się nawet obrócić.

Dziś cielęciny w sklepach nie uświadczysz. Nie wiem, czy ludzie tak byli wstrząśnięci warunkami, w jakich mięso jest hodowane, że przestali je kupować, czy też farmerom po wprowadzeniu zakazu hodowla przestała się opłacać, cielęcinę jednak jest bardzo trudno znaleźć. Właśnie rozpoczyna się kampania mająca przekonać Brytyjczyków, że odkąd warunki hodowlane zwierząt się poprawiły, jej jedzenie jest jak najbardziej ok, a wręcz może zapobiegać zabijaniu 'nadmiarowych' cieląt lub wysyłaniu ich do hodowli europejskich.

Warto to dodać, że o ile Wielka Brytania robi wszystko, żeby jedzenie zanim trafi na nasz stół nie cierpiało, o tyle, ku mojemu zdziwieniu, Unia Europejska zamierza zwiększyć dozwoloną liczbę kurczaków w klatce do 100, z obecnych 90. Jeżeli chodzi natomiast o cielęcinę, zakaz hodowania cieląt w ciasnych boksach miał (i mam nadzieję, że został) być wprowadzony dopiero w ubiegłym 2007 roku.

Tak więc, drodzy czytelnicy, jak mięso to tylko brytyjskie.


Powered by ScribeFire.

sobota, 26 stycznia 2008, vierablu

Polecane wpisy

  • Moi Drodzy

    Drogie Czytelniczki, Drodzy Czytelnicy. Jeżeli lubicie tu zaglądać i wybaczacie mi, że czasem sama jestem tu rzadkim gościem, byłoby mi miło gdybyście dali temu

  • szklanka wody z oczami

    Ja, nalewając sobie wodę do szklanki: The next time we go shopping, could we please remember to buy some ice? Nastolatka z Niemężem: opadnięte szczęki, wzrok ws

  • 2008

    Obiecałam sobie, że się nie poddam presji, jaką wywierają wyrazy koniec oraz początek, wyrazy szczególnie często przychodzące na myśl w okolicach 31 grudnia, i

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/01/26 23:57:01
To dylemat między Falco a Fat Boy Slim ;-)
:-) Luv ya ;-)
-
2008/01/27 15:46:44
Na pewno brytyjskiej cielęcinie nie pomogła fala przerażenia związana z BSE pod koniec lat dziewięćdziesiątych.

Problem z mięsem ze zdrowych, wysportowanych i spełnionych życiowo kur jest taki, że stać na nie wyłącznie zdrowych, wysportowanych i spełnionych życiowo ludzi. Mięso i produkty z hodowli ekologicznych stały się na Zachodzie luksusem, na który stać tylko zamożnych.

Co ciekawe, w Polsce mamy dodatkowy paradoks, który polega na tym, że na targu w małej mieścinie można kupić od chłopa za bezcen produkty bardzo wysokiej jakości :-)
-
2008/01/27 16:09:49
Nie nie, cielecina i wolowina to dwie rozne sprawy. Wolowina ma sie dobrze, wiec z pewnoscia nie o przerazenie BSE chodzi.

"Problem z mięsem ze zdrowych, wysportowanych i spełnionych życiowo kur jest taki, że stać na nie wyłącznie zdrowych, wysportowanych i spełnionych życiowo ludzi. Mięso i produkty z hodowli ekologicznych stały się na Zachodzie luksusem, na który stać tylko zamożnych."

Alez to nie jest prawda. Nie dam sobie wmowic, ze jak kogos stac na regularne 'takewaye', podstawowe wyzywienie ludzi zarabiajacych w okolicach pensji minimalnej, to go nie stac na spelniona zyciowo kure. Cena gotowego jedzenia (fish and chips) jest zblizona do ceny kurczaka free range. Tyle, ze w tym ostatnim przypadku trzeba zakasac rekawy i upichcic cos samemu.

Moim zdaniem mozna tak przeorganizowac menu, ze kupowanie produktow ekologicznych nie zwiekszy wydatkow na zakupy.
-
2008/01/27 21:44:52
Nie widzialam programu o kurczakach ale widzialam ten o jajkach i przyznaje, ze mna wstrzasnal. Teraz nad kazdym jajkiem sie zastanawiam, historie jego "produkcji" probuje przesledzic zanim przystapie do konsumpcji.
-
david.london
2008/01/28 01:41:51
Dobrze ze wystawilem przed dom telewizor zaraz po przyjechaniu do Londynu, przynajmniej nie musze sie zastawiac jaka droge przebylo jajko a jaka marchewka...
-
2008/01/28 19:18:04
i bardzo dobrze
-
2008/01/28 20:30:35
Wszystkie produkty "organiczne" są znacznie droższe od produkowanych masowo (nie mówiąc nawet o rarytasach oznaczonych logo Slow Food itp., które są kilka razy droższe).

Ludzie żyjący za minimalną pensję mają raczej problem, jak związać koniec z końcem, a nie czy jajo zostało zniesione prosto na taśmę produkcyjną czy w krzakach - taki jest przynajmniej wniosek dziennikarki Fran Abrams, która napisała Below the Breadline: Living on the Minimum Wage. Ciekawa lektura, choć może nie super fascynująca.

-
2008/01/28 21:40:26
Caly kurczak free range w Sainsbury's £4 (jest to jednak bardzo niska cena, zwykle kupuje za ponad £5), zwykly £2.29.

Tak, dwa razy drozsze. Ale ja nie pisalam o tym, ze jest to jedzenie tanie, a ze wiekszosc ludzi wystarczy, ze przeorganizuje swoj koszyk zakupow i bedzie ich te drogie kurczaki stac. Ile tych kurczakow w tygodniu zjada 4-osobowa rodzina. Dwa?

Smutne lektury mnie nie odstraszaja, zreszta i bez nich zdaje sobie sprawe, ze najbiedniejsi nie moga sobie pozwolic np. na warzywa z ekologicznych hodowli, czy moze nawet w ogole na duza ilosc owocow i warzyw. Ale bede sie upierac, ze na humanitarnie wyhodowane mieso musi nas wszystkich byc stac.

Kurcze blade (za przeproszeniem :), chyba jednak zostane wegetarianka. Nie ciagne tematu, bo juz nie moge wiecej pisac o miesie.
-
2008/01/28 21:51:13
Co gdzie jedza:

www.ugeducation.ucla.edu/communitylearning/food-consumption.html
-
2008/01/29 00:57:17
uch ja na szczęście jestem wegetarianką (swoją drogą bardzo mi się podoba podejście anglików do tego tematu, czy to u lekarza, czy w fastfoodzie czy na półce sklepowej)
w dodatku wegetarianką bez telewizora.
-
2008/01/29 11:50:26
Ale super jest ten fotoreportaż z rodzinami i ich zakupami. Znamienne, że (z wyjątkiem rodziny z Czadu) im skromniejsze wydatki, tym to wszystko apetyczniejsze i zdrowsze (i mniej plastikowych opakowań). Piękne to zdjęcie z Bhutanu...

Vierablu, broń Boże nie rezygnuj z dyskusji o mięsie - jak widać, ona wywołała największą debatę. Jeśli cię mdli, to chociaż porzucaj mięsem, może da podobny efekt.

Co do nie posiadania telewizora, cóż, jest to jakiś sposób na zwiększenie ilości wolnego czasu. Ja na przykład w ogóle nie czytam książek i efekt jest ten sam :-*
-
2008/01/29 19:29:12
Tego typu programy bardzo by się przydały. Nieświadomość czasem prowadzi do okrucieństwa, nawet jeśli to okrucieństwo pośrednie. Tylko nie wiem, czy dałabym radę to obejrzeć.
-
Gość: , 86.154.43.*
2008/01/29 19:46:25
gregreg
-
babilas
2008/01/29 23:51:25
Kiedyś spotkałem się z określeniem "wady uboju". Po bliższym rozpoznaniu, termin ten dotyczył nie wad zabijania zwierząt jako takich, ale na przykład problemów z mechaniczną linią do mordowania kurczaków (za nisko tnie, za wysoko, itp).

A tak swoją drogą - nie wiem, jak to jest w Anglii, nie wiem jak to jest teraz w Polsce, ale dawniej, w moich czasach to rzeźników kształciły szkoły zawodowe, do których się szło (jak się chciało albo musiało) po podstawówce, w wieku 15-16 lat. Taki rzeźnik to nie tylko musi umieć zrobić kiełbasę czy też rozebrać wołu - musi też (chyba?) umieć taką świnię czy inną krowę sprawnie zabić. Nawet, jeśli założymy, że nie przerabiają tego w pierwszej klasie tylko ostatniej nadal mamy problem. Nie potrafię sobie wyobrazić nastolatka, którego w szkole uczą zabijać. Ale może mam za małą wyobraźnię.
-
2008/01/30 23:12:11
"Nie potrafię sobie wyobrazić nastolatka, którego w szkole uczą zabijać" - to nic trudnego, jeśli ktoś potrafi sobie wyobrazić osiemnastolatków przymusowo wcielanych do wojska. A mamy ich w społeczeństwie znacznie więcej niż absolwentów kursów patroszenia i robienia kiełbas.
-
babilas
2008/02/01 15:57:29
freelancer - osiemnastoletnich poborowych uczą zabijać teoretycznie ("kiedy Polska da nam rozkaz"). Osiemnastoletnich rzeźników jak najbardziej praktycznie.

Serdeczności,

Babilas

PS. I świnia się nie odstrzeli...
-
Gość: andrez7, *.popl.cable.ntl.com
2008/04/30 20:37:39
Gdzie ja to widzialem? ,,Ludzina-mieso z dusza''
Join My Community at MyBloglog! Add to Technorati Favorites