Spacerkiem po Wyspie

środa, 06 lutego 2008
Babilas zapytał się, jaką historyjką mnie poczęstowano w odpowiedzi na pytanie, skąd ta niechęć do mieszania ciepłego z zimnym. Ha! Ludzie - jak wskazuje na to przykład z bakteriami - są w stanie uzasadnić dowolną rzecz w dowolny sposób. Babilasa brano 'na biologię' mnie 'na technikę' tłumacząc, że chodzi tu o różnicę ciśnień. W starych domach woda zimna jest pompowana z sieci, ale ciepła 'spada' ze zbiornika umieszczonego na strychu siłą grawitacji. Tłumaczenie takie sobie, bo przecież wystarczy tę pod większym ciśnieniem wypuścić nieco mniejszym strumieniem.

Przede wszystkim jednak moje pytanie 'a dlaczego macie dwa krany' spotykało się ze zdziwieniem. No jak to dlaczego. Tak zawsze było, to znaczy, że tak jest dobrze, tak ma być i na pewno jest jakieś wytłumaczenie.

Przybysze z kontynentu podśmiewają się z angielskich kranów (o ile nie mają ich w domu, bo wtedy się denerwują). Jak ci Anglicy tak mogą? Ano mogą. My też możemy. Spójrzcie na swoją klawiaturę. Są dostępne wygodniejsze układy liter (ponoć, nie próbowałam), ale tak się przyzwyczailiśmy do niewygody, że mało komu przyjdzie do głowy choćby próba zmiany.

Old-Fashioned Faucets: Unique British Standard

Powered by ScribeFire.

niedziela, 30 grudnia 2007
Uwielbiam brytyjskie seriale kryminalne. Często pełnometrażowe (dwie godziny), z niespieszną akcją, bez zbędnych strzelanin, pogoni oraz szczegółów technicznych rodem z CSI. Schemat niezmienny od lat i dobrze znany od czasów Agathy Christie - zbrodnia, stereotypowa do bólu angielska miejscowość (najczęściej wioska, ale i Oxford), detektyw i jego (jej) intelekt, nieco mniej rozgarnięty asystent. No i samochód. Angielscy policjanci z dochodzeniówki do biednych nie należą, sami zobaczcie:

Inspektor Morse jeździ Jaguarem MK II.
Morse już nie żyje, zastąpił go jego dotychczasowy asystent Lewis, nie pamiętam jednakże, czym jeździ, choć widziałam, jak kręcono w Oxford jeden z odcinków. Widziałam też samochód Lewis'a, zapamiętałam jedynie, że jest czarny i elegancki.



Inspektor Lynley, który skądinąd traktuje koszmarnie swoją trzy razy od niego inteligentniejszą asystentkę (to odchylenie od schematu) jeździ przepięknym samochodem Bristol 410. Szkoda, że na zdjęciu nie widać go w całej krasie - jest to mój ulubiony.



Inspektor Barnaby (Midsomer Murders) ma niepozorny (w porównaniu z kolegami) Rover 75. Na zdjęciu jest srebrny, ale Barnaby jeździ znacznie lepiej prezentującym się czarnym.



Tom Bergerac (poprzednie wcielenie Johna Nettle - obecne to inspektor Barnaby) zasiadał w tym oto pompatycznym samochodzie Triumph Roadster 1800.



Gdy szukałam zdjęć do tego wpisu okazało się, że nie tylko ja wpadłam na pomysł zestawienia pojazdów słynnych ekip śledczych. Tu jest Top 10 (kategoria światowa), tu uzupełniona o ceny. Ciekawe, że nie ma na tej liście samochodu inspektora Colombo, kabrioletu Peugeot 403 De Luxe. Nie był on zdaje się tani - kosztował ok. 1200 funtów pod koniec lat 50-tych a i model jest dość rzadki.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zauważyła, że na liście brak kobiet... Och, jest oczywiście Panna Marple, chyba jedyna szeroko znana detektywa - amatorka, niestety porusza się ona pieszo. Jest też Detective Superintendent Sandra Pullman z serialu New Tricks, ale niestety nie wiadomo, czym jeździ. 


Powered by ScribeFire.

wtorek, 09 października 2007
prawdopodobnie znajdziecie tutaj: Blog o londyńskim metrze
niedziela, 16 września 2007
Od 15 lat podczas jednego weekendu w roku londyńskie budynki, które normalnie są niedostępne dla publiczności, otwierają swoje podwoje dla zwiedzających. Jak piszą organizatorzy, Open House (tak nazywa się to przedsięwzięcie) ma na celu "otwarcie oczu, umysłów i drzwi", ma sprowokować dyskusję na temat architektury, na temat tego, jakie elementy składają się na miejsce, w którym dobrze się mieszka i pracuje.

Nieopodal miejsca w którym mieszkam, czyli w Blackheath, jest przepiękny ogromny trawnik. Dookoła trawnika rosną domy (to znaczy ich cena - i tak duża - nieustannie rośnie) z tzw. widokiem. Kiedy tuż po przeprowadzce do Londynu przechadzałam się wokół trawnika, jeden z tych domów po prostu zakochał mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Lubię modernizm. Lubię prostotę i minimalizm. Lubię Alvara Aalto, Franka Lloyda Wrighta i spełniony sen modernisty, czyli Helsinki. Nic dziwnego, że dom ten tak przykuł moją uwagę. I dziś miałam okazję, właśnie w ramach weekendu Open House obejrzeć ten dom z bliska, wejść do środka, wysłuchać szczegółów technicznych przekazanych przez właściciela, lokatora i architekta w jednej osobie, Richarda Griersona. Któremu niniejszym dziękuję za przyjęcie zaproszenia wystosowanego przez organizatorów przedsięwzięcia i umożliwienie mi i wielu innym osobom zajrzenia do wnętrza.

Dom ma wiele ciekawych rozwiązań, przede wszystkim w dziedzinie energooszczędności oraz akustyki (właściciele urządzają czasem koncerty fortepianowe). Ma też świetnie rozplanowane światło - Richard Grierson przekonywał co prawda, że użyto zaledwie dwa kolory farby, ale rozglądając się po wnętrzach trudno było w to uwierzyć, tak bardzo światło (dzienne) wzbogacało kolorystykę.

Poniżej dwa zdjęcia - jedno od frontu, drugie z boku. Na drugim widać, że dom nie jest prostopadłościanem - ma spadzisty, łamany dach.




środa, 12 września 2007
Brytyjczycy zaliczają do sportów ekstremalnych prasowanie i księgowość.

Zobaczcie sami:

Extreme Ironing

Extreme Accounting

A tutaj krótka relacja z prasowania na Mount Everest: The height of fashion.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
Join My Community at MyBloglog! Add to Technorati Favorites