Polityka

niedziela, 13 stycznia 2008
Wybory na stanowisko mera Londynu odbędą się 1 maja. Oficjalna lista kandydatów będzie opublikowana co prawda dopiero drugiego kwietnia, niektórzy już się jednak zadeklarowali, że startować będą.

Ken Livingstone
Obecny mer. O nim najłatwiej coś powiedzieć, jako że londyńczycy codziennie widzą efekty jego pracy, wykonanej podczas dwóch kadencji na stanowisku. Nie jest źle, aczkolwiek są pewne zastrzeżenia wielkiej wagi. Chodzi na przykład o autobusy. Ken dokonał zamachu na jeden z symboli Londynu - autobusy piętrowe - i wprowadził na niektórych trasach przegubowe. Według londyńczyków są to brzydkie monstra, zajmujące dwa razy więcej cennego miejsca na ulicach niż tradycyjne doubledeckers oraz zabijające ogonami rowerzystów na zakrętach. A przede wszystkim są zagranicznym anachronizmem.
Co jeszcze można Kenowi zarzucić? Mordowanie gołębi. Szykanowanie ambasady amerykańskiej. Ciemne interesy z Hugo Chavezem. Wyzywanie dziennikarzy. Lista jest długa, ale nie ma na niej nic, co szkodziłoby miastu.

Boris Johnson
"Przypomina Leppera" - stwierdziła Nastolatka po obejrzeniu programu telewizyjnego z trzema kandydatami na mera w rolach głównych. Celna uwaga - pochodzenie, wykształcenie i słownictwo mają obaj panowie co prawda zupełnie inne, ale talent do odwracania kota ogonem, zagadywania rozmówcy i nieodpowiadania na pytania dokładnie taki sam.
Boris bardzo nie lubi Kena - jest zapalonym rowerzystą a Ken - jak opisano wyżej - wprowadził na ulice te nieszczęsne autobusy przegubowe, które są zagrożeniem dla cyklistów. Ponoć.

Brian Paddick
Policjant. Nie znaczy to wcale, że niekontrowersyjny (i to wcale nie dlatego, że jest gejem). Podczas szefowania policji w Lambeth, uznając, że aresztowanie ludzi mających w kieszeni skręta z marihuaną jest marnowaniem czasu i sił. Nie wszystkim takie podejście się podoba. Ja do tych niewszystkich co prawda nie należę, ale policjanta na stanowisku mera trochę się obawiam. Paddick planuje na przykład zmianę zasad płacenia "tłokowego", czyli opłaty za wjazd do centrum (congestion charge). Mieszkańcy centrum, czy też dostawcy płacić by nie musieli. Na pytanie: "A jak odróżnić dostawcę od niedostawcy" odpowiedział, że: "Mamy świetne programy do rozpoznawania tablic rejestracyjnych". Chodzi o programy współpracujące z kamerami. No więc może policjant niekoniecznie. Ja wiem, że lawina ruszyła i śledzenia obywateli nie da się powstrzymać, ale po co proces przyspieszać?

O innych chętnych na stanowisko niewiele jeszcze wiadomo.

---
Wybierać mera mogą również Polacy zamieszkali w Londynie.
Aby móc głosować, trzeba być zarejestrowanym wyborcą. Na stronie about my vote można (po wpisaniu swojego kodu pocztowego) uzyskać dokładne informacje (w tym po polsku) na temat rejestracji, jak również można z tej strony ściągnąć odpowiednie formularze.


Powered by ScribeFire.

niedziela, 16 grudnia 2007
Czasem wcale nie trzeba zagłębiać się w zakamarki internetu w poszukiwaniu alternatywnych do oficjalnych źródeł informacji, żeby mieć odruchy wymiotne na tle polityki rządowej. Czasem po prostu wystarczy rzucić okiem na pierwszą stronę jednego z głównych dzienników.

Chodzi o tłumaczy, którzy pracują lub pracowali dla wojska brytyjskiego w Iraku. 200 z nich złożyło podanie o azyl, uzasadnione zagrożeniem życia (z rąk szyickich bojówek). 75 go otrzymało. Reszta nie przepracowała wymaganych 12 miesięcy, niektórzy między innymi dlatego, że otrzymywali pogróżki i w porozumieniu ze swoimi brytyjskimi pracodawcami zawiesili swoją współpracę na jakiś czas.

200 osób - toż dziennie przybywa do tego kraju więcej imigrantów. Nie rozumiem, dlaczego nie można wszystkim tłumaczom udzielić prawa pobytu. Tak zrobiła Dania (przyjęła prawie 400). Dwieście osób w tę czy we w tę nie robi Wielkiej Brytanii różnicy, natomiast odmowa przyjęcia i owszem, robi bardzo niedobrze obecnemu rządowi.

A może to tylko fragment większej polityki - my robimy wojnę, uchodźcami niech zajmie się ktoś inny. Syria na przykład? Szwecja, która też zdaje się przyjęła całkiem sporo osób? Dlaczego właściwie miałaby ta sprawa zaprzątać głowę Zjednoczonego Królestwa czy też USA? Nie można przecież od największych światowych potęg wymagać, żeby po sobie sprzątały?



Powered by ScribeFire.

środa, 05 grudnia 2007
Wiele osób mogłoby podać setki przykładów na to, jak wiara hamuje rozwój. Powszechnie uważa się, że to właśnie wiara, w swojej szczególnej formie, zwanej religią, zahamowała rozwój nauki w krajach muzułmańskich na setki lat.

Ciekawe jest jednak, że wiara hamuje rozwój innych, bo przecież nie nas, światłych Europejczyków. Czyżby?

W listopadowym numerze magazynu Prospect czytam takie oto zdanie:
W 2001 departament naukowy Unii Europejskiej opublikował podsumowanie 81 badań naukowych sfinansowanych przez UE - nie przez sektor prywatny - przeprowadzanych przez 15 lat. Badania te miały na celu wykazanie, czy produkty modyfikowane genetycznie są niebezpieczne lub niedostatecznie testowane: żadne z badań nie wykazały jakiegokolwiek negatywnego wpływu na ludzi i środowisko.
Tymczasem ta sama Unia Europejska wymaga, aby
każdy produkt zawierający ponad 0,9% elementów zmodyfikowanych genetycznie był oznaczony, z czytelnym podkreśleniem zagrożenia dla zdrowia.

Ponadto badania wykazują, że (w odniesieniu do hodowli zmodyfikowanej soi):
oszczędności węgla spowodowane mniejszym zużyciem paliwa oraz soil carbon sequestration (cokolwiek by to nie znaczyło, nie potrafię tego przetłumaczyć - zużycie węgla w glebie?) w 2005 są równoważne usunięciu 4 milionów samochodów z dróg (17% samochodów zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii).
Pytanie się narzuca, co skłania Unię Europejską do przeczenia samej sobie? Strach przed nowym i nieznanym? (Nieznanym głównie w Europie, trzeba dodać). Wiara w to, że jedynie naturalne, a więc stworzone przez Matkę Naturę jest zdrowe?

A może niesłusznie posądzam UE o lęki, uprzedzenia, wstecznictwo i wiarę w naturę. Może to tak dobrze Europie znane lobby rolnicze maczało tu palce?

Ja, biedny ludek, się nie znam. No nie mogę znać się na wszystkim! Mówią mi, że żywność modyfikowana genetycznie jest szkodliwa, to jej nie jem (zresztą musiałabym się sporo naszukać, żeby takową tu znaleźć). Muzułmanie nie jedzą wieprzowiny, Hindusi wołowiny, to ja też w imię wyższego dobra mogę swoje zapędy konsumpcyjne powstrzymać i nie jeść wstrętnej, amerykańskiej soi.

Mówią mi, że segregowanie śmieci jest lepsze od spalania, to - zamiast wieczornej modlitwy - codziennie pracowicie oddzielam dobre od złego (dobre ma taki charakterystyczny znaczek dla ułatwienia). Czy ja wiem, że sortowanie jest ok, czy tylko wierzę? Wierzę.

Dekoracje się zmieniają, esencja pozostaje ta sama. Kiedyś znajomy mi tłumaczył, że postepuję zgodnie z zasadami wiary katolickiej z wygody - bo nie musi się zastanawiać, co dobre a co złe, odpowiedzi ma podane na talerzu. Czy ja aż tak bardzo się od niego różnię? Przecież sama nie dam rady zbadać, jak z tym modyfikowaniem genetycznym jest. Komuś muszę uwierzyć.


Powered by ScribeFire.

wtorek, 27 listopada 2007
7% dzieciaków do 16 roku życia chodzi do prywatnych szkół.

Ponad 50% studentów uniwersytetów w Oxford i Cambridge to absolwenci szkół prywatnych.


Powered by ScribeFire.

wtorek, 20 listopada 2007
Jem sobie jak gdyby nigdy nic kolację w rodzinnym gronie, gdy nagle niemąż rzuca od niechcenia: "A wiesz, że Her Majesty Revenue & Customs zgubiło dane 25 milionów obywateli?". Dane wszystkich rodzin z dziećmi poniżej lat 16. Ot, wysłali paczkę z dwoma dyskami kurierem, nie zadbawszy o jej zarejestrowanie. Paczka zaginęła.
A zdarzyło się to w kraju, w którym kradzież danych osobowych jest już i tak dziecinnie łatwa i jest przestępstwem szerzącym się w zastraszającym tempie.
No cóż...
W telewizji apele o monitorowanie własnych kont bankowych. Przesyłka zginęła 18 października, może dlatego od niedawna na polskich forach tak wiele narzekań na problemy ze znikającymi z kont pieniędzmi? Banki brakujące kwoty zwracają, ale to rozwiązuje tylko część problemu.

Dwie rzeczy stają się coraz bardziej prawdopodobne:
- Nie będzie dowodów osobistych w Wielkiej Brytanii, bo lęk przed konsekwencjami zgromadzenia omalże wszystkich danych o mieszkańcach w jednym miejscu okazuje się nie taki znów nieuzasadniony
- Kolejne wybory wygrają konserwatyści.

Spokojnej nocy życzę.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Join My Community at MyBloglog! Add to Technorati Favorites