piątek, 29 grudnia 2006

Dawno temu, kiedy byłam nastolatką, wraz z nastaniem nowego roku kupowałam zeszyt. Wybierałam taki z cienkimi, gładkimi kartkami w twardej oprawie, miał mi on bowiem służyć za pamiętnik. Nie zawsze w owych czasach udawało mi się znaleźć w którymś ze świecących pustkami sklepów papierniczych odpowiedni egzemplarz, wtedy zwracałam się z prośbą o wsparcie do mojego Taty. Tato miał Tajemniczą Szufladę, pełną fascynujących przyborów - kartek, zeszytów, tuszów, przyborów kreślarskich, ołówków i tym podobnych utensyliów. Nie wolno nam było niczego w tej oazie nieskazitelnego porządku ruszać, ale często pod nieobecność rodziców zaglądałam po kryjomu w ten tajemniczy świat i wąchałam atrament, otwierałam pudełka z eleganckimi, metalowymi cyrklami, brałam do ręki delikatne arkusze kalki i jak już zaspokoiłam zmysły starałam się wszystko tak poukładać, żeby nikt nie zauważył mojej obecności.

Niestety, nawet najładniejszy zeszyt, wyciągniety przez Tatę z najgłębszych zakamarków szuflady nie pomagał i nigdy nie udało mi się prowadzić pamiętnika dłużej niż przez parę tygodni. I tak pozostało do dnia dzisiejszego - dostaję co roku w pracy nowy kalendarz, z zapałem prowadzę w nim notatki przez pierwsze tygodnie roku, potem przypominam sobie o nim tuż przed wakacjami, kiedy trzeba zaplanować urlop i zapełniam kalendarz wpisami przez kolejne kilka tygodni, potem znów przerwa i kolejna próba jesienią, gdzieś tak we wrześniu - październiku.

Zobaczymy, jak mi pójdzie z blogiem.

18:59, vierablu
Link Komentarze (5) »
Join My Community at MyBloglog! Add to Technorati Favorites